Samotność w związku

Szukanie winnych to nasza specjalność. Konfrontację oddalamy w czasie, bojąc się jej wyniku. Czujemy się zmęczeni ciągłą walką i brakiem zrozumienia. Każda podjęta próba kończy się fiaskiem, bo wspólny język zatraciliśmy dawno temu. Staramy się wypracować skuteczne rozwiązania, ale te tylko pogarszają sytuację. W końcu dojrzewamy do kompromisów, by jednak w duchu wciąż być nieszczęśliwymi. I na nic zda się najlepsza pomoc, gdy uczucie wybierze inny obiekt. Co zrobić aby samotność we dwoje nie była naszym udziałem? Przede wszystkim rozmawiać.

Wielu z nas dotyczy wyobcowanie w związku. Na różnych etapach życia przejawia się to wskutek towarzyszących nam zdarzeń. Nieraz wystarcza chwila nieuwagi, by stracić z oczu sens zaplanowanej przyszłości. Może jest za wcześnie na pewne decyzje, a może nie chcemy się poddać upływowi czasu? Jakkolwiek wzbraniamy się przed zmianami są one nieuchronne. Unikanie odpowiedzialności, szukanie ciągle nowych wymówek to pierwszy krok do rozpadu. Partnerstwo zawieszone niezmiennie w tym samym punkcie staje się bierne. Motywacja wydaje się wielkim wysiłkiem, a pomysły tracą atrakcyjność w chwili ich pojawienia. Dosięga nas szara rzeczywistość i zaczynamy wierzyć, że tak wygląda przeciętne małżeństwo. Tymczasem ani pogoda, ani kłopoty w pracy nie są przyczyną naszego lenistwa. Wycofanie to dzieło zaniedbania. I wyłącznie na własne życzenie powielamy martwy schemat.

samotnosc w zwiazku

sxc.hu

Usprawiedliwienie upatrujemy we wszystkim co nas otacza. Bo koleżeństwo nie to, bo dach przecieka, bo sił brak. Trochę dobrej woli i konsekwencji a kultywowane zniechęcenie zamieni się w nowe wyzwanie. Zazwyczaj tego nam właśnie trzeba. Krytycznego spojrzenia na obecny stan i świeżego początku. Nie od zera, ale od błędnego koła. Zapewni nam to nowe hobby lub wyjazd bez wygód. Łączenie sił w celu generowania efektów z podjętego przedsięwzięcia to najlepszy sposób na ponowne wsparcie. Kluczem do poprawy stosunków jest obustronne zaangażowanie. Poznając obcą dotychczas dziedzinę nauki stajemy się sojusznikami. Wymieniamy poglądy pomagając sobie w obszarach, które przychodzą nam ciężej. Opracowujemy zasady, dzielimy się wynikami. Służymy radą na każdym etapie procesu. Dzięki temu umacniamy więzi i zaufanie. Dokładnie ten sam cel przyświeca wyprawie. Gdy zrzekamy się komfortu na rzecz biwakowania czy podróży w nieznane, stajemy w obliczu problemów dalekich od cywilizacji. Liczy się przyroda, decyzyjność, prognozowanie. Spędzanie dni na odosobnionej wędrówce zmusza do odkrywania siebie. Ale co najważniejsze – razem. Oboje obnażamy ukrywane słabości jednocześnie zaskakując się dojrzałością. Uzupełnianie w związku to fundament zdrowego partnerstwa. Akceptacja wad i zalet pozwala na bezgraniczną tolerancję. Dlatego dziewiczy wypad w góry może okazać się zbawienny. Nie dość, że zwalczymy ukrywane lęki to odnajdziemy wzajemny szacunek.

Zamiast piętrzyć trudności zapiszmy się więc na kurs albo wyjedźmy na weekend. Cokolwiek jest według nas lekarstwem nie powinno zwlekać. Im dłużej trwamy w impasie, tym ciężej się z niego wyrwać. Ratunek wydaje się niemożliwym a zachód nie wart świeczki. Żeby znaleźć w sobie pokłady energii otwórzmy album ze zdjęciami i spójrzmy jeszcze raz na dzieci. Tak długo jak uśmiech towarzyszy wspomnieniom, a chęci wystarczy jedynie zebrać, należy walczyć o to, co nas połączyło. I chociaż podręcznikowe rady wydają się nas nie dotyczyć, przyjmijmy pomoc także tą z zewnątrz. Bo nie ma samotności bez kryzysu ani kryzysu bez samotności. A najprostszym początkiem uzdrawiania będzie zawsze rozmowa.

Anna Nowak

Musisz się zalogować, aby móc komentować Zaloguj