Marek sam w domu

Moja przyjaciółka wyjechała na tydzień. Musiała. Przymusowe szkolenie z pracy.
W domu został Marek – narzeczony. Gdyby wiedziała jak to się skończy, opłaciłaby mu hotel.

Dzień 1.

Marek po pracy robi zakupy. W końcu nie samym chlebem i wodą żyje człowiek. Ale piwem już tak. Kupuje trzy transportery. Jeszcze chipsy, paluszki i zupki chińskie. No
i oczywiście program TV na najbliższy tydzień. Wieczór spędza przed telewizorem.

sxc.hu

Dzień 2.

Dzień jak wyżej.

Dzień 3.

Na środę Marek i jeszcze Jacek, Łukasz i Tomek czekali od początku tygodnia. Równo o 20.45 wszyscy czterej zasiadają przed telewizorem. Liga Mistrzów. Mecz na szczycie: Barcelona – Real. W przerwie dzwoni do narzeczonej. Uciszając kolegów zapewnia, że wszystko w porządku. Pranie? A tak, tak jutro zrobię – zapewnia Marek kończąc rozmowę.

Dzień 4.

Jak obiecał, tak zrobił. Białe firanki wrzucone z czarną pościelą i czerwonymi zasłonami nie wzbudziły w nim żadnych podejrzeń. W końcu biały to też kolor. A na studiach
z informatyki nikt nie uczył jak segregować pranie. Po wyciągnięciu zawartości pralki tylko przez moment ma wrażenie, że wcześniejsza biel ustąpiła miejsca szarości. Mimo wszystko, jest z siebie dumny. I z tej dumy zapomina wyłączyć pralkę.

Dzień 5.

Dziś wieczorem Marek zapragnął czegoś bardziej wykwintnego od zupki chińskiej
o smaku pomidorowym. Spaghetti – pomyślał. Łatwe i szybkie w przygotowaniu. Szczególnie dla osoby, która klusek świderków nie odróżnia od łazanek. Kulinarne wyczyny Marka skończyły się spalanym garnkiem. A on sam zamówił pizzę.

Dzień 6.

Ostatnia noc. Jutro wraca miłość Marka. Przez jego głowę przetacza się myśl
o posprzątaniu domu. Jednak z tego stanu wyrywa go dzwonek do drzwi. To oni. Przyjaciele na dobre i na złe. W dodatku z butelką 40% trunku. Jak mogłem ich nie wpuścić?! – tłumaczy się na drugi dzień Marek.

Dzień 7.

Dla Marka dzień odpoczynku, na którym niespodziewanie zastaje go narzeczona. Nie, nie zrobiła mu awantury o spalony garnek, szare firanki, stos butelek, kilka pudełek po pizzy, zalane przez pralkę panele czy skiepowaną kanapę. Zamiast tego za usługi ekipy sprzątającej zapłaciła jego kartą.

 

 

A.C.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *