Magiczna moc leczenia zdrowego rozsądku

Zadawanie pytań na stałe wpisane jest w naturę człowieka. Niestety, podobnie jak i poruszanie się po linii najmniejszego oporu. Stąd wzięły się przesądy, ludowe bajania i wielkie kariery tych, którzy potrafili je wykorzystać. Dziwić może jedynie fakt, że mają się one tak dobrze jeszcze w XXI wieku. Co więcej, zauważyć można ich renesans w postaci Feng Shui, homeopatii, teorii spiskowych, czy też różnych szkół ezoterycznych. Dlaczego tak łatwo ulegamy złudzeniom i dajemy się porwać „magii” tajemniczych, niewidzialnych sił?

Piękne kamienie fascynują ludzi od wieków. Już w starożytności stanowiły symbol statusu społecznego, bez nich nie mogłaby się odbyć żadna uroczystość. Kamienie szlachetne i inne rzadkie minerały zdobiły ściany świątyń, insygnia monarsze, rękojeści najcenniejszych broni oraz – co najważniejsze – ręce, szyje i głowy najbogatszych i najważniejszych obywateli. Manifestowanie swojej pozycji i estetyczne walory kamieni nie były jednak jedynymi przyczynami, dla których cieszyły się one wielkim powodzeniem. Odkąd bowiem człowiek odkrył ich wizualne walory, na równi z nimi zainteresowała go tkwiąca w nich moc – źródło wiedzy, potęgi i zdrowia.

magia

sxc.hu

Coraz częściej spotkać można ogłoszenia dotyczące sprzedaży bądź wynajmu mieszkania, w których zwraca się uwagę, że zostało ono urządzone w zgodzie z Feng Shui. Także ezoteryka przeżywa prawdziwy rozkwit, poświęcone jej strony internetowe wyrastają jak grzyby po deszczu, nie brakuje też specjalistycznej literatury. Trudno również znaleźć medyczny portal internetowy, na którym nie znalazłaby się zakładka poświęcona medycynie alternatywnej. To niebezpieczne zjawisko zdobywa fanów na całym świecie. Uzdrowicielska moc minerałów to już kanon internetowej magii i ezoterycznego know-how.

Awanturyn wykorzystywano kiedyś do produkcji naczyń, poza tym jednak „otwiera on duszę na oddziaływanie energii subtelnych, usprawnia procesy myślowe, uziemia i nie pozwala na karmienie się iluzjami”, jak pisze Alla Alicja Chrzanowska w „Tajemnicach energii kamieni”. Podobne opinie na potęgę przepisuje się i przekleja ze strony na stronę oraz z książki do książki. Przez moment sam zapragnąłem zostać znawcą tajemniczych siły kamieni – każdy z nich na coś oddziałuje, każdy poprawia humor albo płodność, każdy wpływa na jakiś czakram, etc. Redagowanie tego typu tekstów musi być proste – trudno popełnić jakikolwiek błąd. Warto jednak zwrócić uwagę, że spośród wszystkich minerałów, o których tajemniczych siłach rozpisują się internetowi i książkowi „eksperci”, żaden nie wyrządza nikomu krzywdy, nie prowadzi do szaleństwa, wystąpienia opryszczki, ani nawet do zwykłego kataru. Wszystkie kamienie wzmacniają i leczą: serce, żołądek, wątrobę i płuca. Nic tylko uzbroić się w cztery tony kamieni – wtedy nawet kobiety można by zrozumieć. Dzięki dwóm ciężarówko kwarcu („ pochłania negatywne energie, nasila miłość do partnera i sympatię do ludzi”) oraz kilku workom oliwina („likwiduje destrukcyjne myśli, usuwa skrajne stany emocjonalne”) Jarosław Kaczyński znów zaś miałby realne szanse na wygranie wyborów. Zawsze myślałem, że to wino „daje fantazję i ułatwia kontakty” (www.jasnowidz-santi.pl.tl/), teraz już na szczęście wiem, że to chalcedon.

Uzdrowicielska moc kamieni to nie tylko oferta dla zwykłych, szarych obywateli lub polityków, ale najwidoczniej także dla magów i czarodziejów. Oto bowiem lapis lazuli„nasila zdolność do jasnowidzenia”. Jak widać, sam kamień nie wystarczy, konieczny jest także odpowiedni background. Chryzokola tymczasem nie tylko „odblokowuje wewnętrzną radość” , ale także „równoważy emocje, poczucie winy i toksyczny wstyd”. W starożytności minerału tego używana w złotnictwie jako spoiwa, teraz możemy dzięki niemu z powodzeniem łączyć cynizmem z głupotą.

Bzdury tego rodzaju („wzmacnia”, „uwalnia”, „podbudza”, etc.) są jednak w miarę nieszkodliwe (jeśli nie liczyć szkody intelektualnej i krzywdy dokonanej dobremu smakowi), zdarzają się jednak niebezpieczne wyjątki. Jeśli uwierzymy, że awanturyn rzeczywiście „skutecznie usuwa problemy z sercem”, na powrót znajdziemy się w średniowieczu. Wystarczy przejrzeć internet, aby dowiedzieć się, że obsydian śnieżny działa zbawiennie w obliczu „dolegliwościzawiązanych z układem pokarmowym” (www.kamienie.czarymary.pl), topaz przydaje się w leczeniu „zaburzeń układu nerwowego” (www.magiakamieni.pl), a kamień księżycowy „wspomaga leczenie cukrzycy” (www.ezodar.pl) oraz przekonać, że omawiana tematyka jest nie tylko naiwna, zacofana i zabawna, ale także skrajnie niebezpieczna.

Czy to nie przesada? Ktoś mógłby argumentować, że mówimy przecież jedynie o artykułach w niszowych wydawnictwach, poza tym ich czytelnicy z całą pewnością mają dystans do tego, co czytają. Nic z tych rzeczy – nie ma żadnej przesady w trosce o ludzkie zdrowie i – nomen omen – zdrowy rozsądek, którego nie zastąpi żaden rytuał związany z fluorytem. Fenomeny, takie jak wiara w uzdrowicielską moc minerałów, są niezwykle szkodliwe społecznie.

Medycyna alternatywna, do której można od biedy zaliczyć wiarę, że nefryt pomoże w obliczu „wszelkich dolegliwości nerek”, nie pokona oczywiście gabinetów lekarskich i aptek, ale nie o skalę tutaj chodzi, a o sam fakt. Każda przypadek zawahania przed wizytą lekarską, z uwagi na przyswojoną „wiedzę” o karneolu i gagacie, to potencjalne zagrożenie życia i zdrowia. Nie można również liczyć na ów dystans czytelników – nigdy nie wiadomo, kto siedzi przed monitorem. Zakładanie, że opisywane przez „ekspertów” praktyki i rytuały, takie jak medytacja z kamieniami, nie zastąpią wizyty u lekarza, to luksus, na który nas nie stać – ludzkie życie jest zbyt cenne.

Tym samym, nie można nie komentować ostro artykułów i wydawnictw propagujących alogiczne i regresywne metody, oparte w równej mierze na przesądach i zabobonach, co na chłodnej, finansowej kalkulacji. Ostrzeżenia takie jak: „Uwaga: wszelkie porady dotyczące zdrowia zawarte w tej książce nie zastępują wizyty u lekarza”, to zwykła zasłona dymna. Owszem, taka klauzula wykluczyć może pozwy sądowe ludzi, którym jednak nie udało się wyleczyć depresji cytrynem, krytycznych publikacji jednak nie zatrzyma.

Tak jak nie powinno się zabraniać ludziom palenia papierosów, tak i materiały dotyczące uzdrowicielskiej mocy minerałów powinny być powszechnie dostępne w nieocenzurowanej wersji. Człowiek ma prawo decydować o swoim losie, niemniej jednak powinien mieć zagwarantowane odpowiednie pole wyboru. Każdy ma prawi twierdzić, że azuryt „wywiera pozytywny wpływ na prace tarczycy”, ja zaś mam prawo replikować, że jest to niepodparta żadnym dowodem, poza rzekomym osobistym doświadczeniu autorki, bzdura.

Łatwo zrozumieć skąd bierze się ludzka fascynacja minerałami. Są czymś pięknym, pierwotnym, starszym od nas, świadkiem wydarzeń, o których sami nigdy się nie dowiemy. W połączeniu z ludzką tendencją do negowania rzeczywistości, kiedy rozmija się ona z wyobrażeniami, prowadzi to do powstania obiektu bądź grupy obiektów, które w obliczu wszechobecnej racjonalności, często wykluczającej całą masę możliwości, dają ludziom coś, czego potrzebują oni najbardziej – irracjonalną nadzieję. Tym samym, placebo przenoszone jest na wyższy poziom.

Łatwo zrozumieć tę ucieczkę, należy jednak zrozumieć również niebezpieczeństwa, jakie ze sobą niesie. Minerały istotnie są bowiem magiczne – trudno wskazać jakąkolwiek dziedzinę życia, w której nie korzystamy z ich dobrodziejstw, wliczając w to podróże kosmiczne i… medycynę. Jest to jednak magia innego rodzaju – magia opierająca się na ludzkim rozumie. Moment, w którym zapomnimy, na jakich fundamentach zbudowano naszą cywilizację, będzie chwilą, w której przepadnie duża część jej dorobku. Przepadnie jak kamień w wodę.

 

Arkadiusz Nyzio

Musisz się zalogować, aby móc komentować Zaloguj